Pokazywanie postów oznaczonych etykietą włosy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą włosy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Włosowa aktualizacja- sierpień

Dawno nie było włosowej aktualizacji, ale nie było o czym pisać. Nie chciało mi się z nimi robić nic, nawet nałożyć maski...
Aktualnie staram się, żeby choć raz w tygodniu nawilżyć je jedną z masek, olejem niestety nieco rzadziej.

Na tym zdjęciu widać włosy ugniecione żelem, zrobiony plunking, potem schły samodzielnie ;)

Tu z kolei żel, plunking i suszenie dyfuzorem, ale niestety dwa pasma się źle wysuszyły i rozprostowały ;P
Wiem, że jedna ręka wyszła trupio ^^
Aktualnie używam:
Szampon:
-Joanna Naturia z biosiarką i bursztynem

Odżywka:
-Kyrell
-Garnier Avokado i Masło Karite

Maska:
-Kallos Latte
-Joanna Apteczka Babuni- Maska jajeczna

Stylizacja:
-Mrożący żel od Joanny

P.S. Odkryłam lakierowy raj dla mnie w Szczecinie ;P Na dniach postaram się zrobić z ukrycia zdjęcia ;)



niedziela, 14 kwietnia 2013

Kilka prostych trików dla naszych włosów.

Każdy ma w sobie chyba zaszczepioną choćby minimalną dawkę lenia, również tego w kwestii regularnego stosowania całej masy kosmetyków, olejków itd. zgodnie z ich sposobem użycia. Droga po piękne i zdrowe włosy wymaga niestety czasu i systematyczności, na co niewiele z nas ma chęć przed, w trakcie i po każdym myciu włosów. Ja również mam problem z regularnym stosowaniem wszystkiego co posiadam w swoim arsenale do włosów, dlatego postanowiłam zmienić kilka nawyków, które same w sobie dają spore efekty.

Podzielę się tymi prostymi trikami z Wami, a może każda z Was znajdzie wśród nich coś dla siebie.

1. Wprowadzenie metody OMO , czyli Odżywianie - Mycie - Odżywianie.
Naprawdę nie zajmuje to znacznie więcej czasu niż podstawowe mycie, a daje fantastyczne efekty i pozwala na szybsze zużycie zalegających kosmetyków. Moja metoda:  po zmoczeniu włosów, a przed nałożeniem szamponu, stosuje od mniej więcej połowy włosów mniej lubianą odżywkę. Potem nakładam szampon i myje włosy jak zwykle, jednak nie zmywając odżywki i myjąc jedynie skórę głowy (bo to przecież ona się przetłuszcza) i włosy u nasady. Po dokładnym spłukaniu nakładam jeszcze na kilka sekund [jak mi się chce to minut] bardziej treściwą odżywkę, a następnie spłukuje.

2. Końcowe płukanie włosów zimną wodą. Jednak należy omijać skórę głowy, bo nie jest to korzystne dla naszych cebulek! Dzięki temu włosy są błyszczące, a łuski domknięte.

3. Owijanie mokrych włosów w BAWEŁNIANĄ koszulkę zamiast ręcznika. Zwłaszcza włosów wymagających regeneracji, suchych, zniszczonych. Użyjmy do tego celu koszulki, której już nosimy lub zaopatrzmy się w takową chociażby w lumpku za kilka zł.

4. Inwestycja w szczotkę dobraną do naszych włosów. Nie jestem zwolenniczką grzebieni, ponieważ nie istnieje chyba taki, który nie utknął by w moich włosach. 
Np. Tangle Teezer, szczotka jonizująca, szczotka z naturalnego włosia itd.
Ważne jest, by była dostosowana do struktury włosia i nie szarpała włosów.
5. Łykanie skrzypu, pokrzywy, suplementów typu Belissa, Skrzypovita itd.
Trwa to kilka sekund, a jednak wzmacnia od środka.

6. Prawidłowe suszenie. 
Odsyłam do Egotiste, która stworzyła świetny post właśnie na temat szuszenia włosów.

7. Stosowanie spray'u termoochronnego przed suszeniem/prostowaniem i regularne zabezpieczanie końcówek jedwabiem.

8. Związywanie włosów na noc w koczek lub warkocz.

Szybkie sposoby, które wystarczy zamienić z naszymi zwyczajami, a efekt może być zaskakujący już w niedługim czasie :)
 Jednak pamiętajcie, że nic nie zastąpi regularnego i systematycznego stosowania szamponów, odżywek czy olejowania włosów zgodnie ze wskazaniami. 


czwartek, 21 lutego 2013

Joanna i seria Argan Oil

Na wstępie - zmiany wizualne z okazji półrocza bloga. Mistrzynie informatyki z nas żadne, więc zmiany raczej skromne, ale z pewnością odczuwalne dla oka.

Przechodząc do tematu typowo kosmetycznego dziś kilka słów o dwóch produktach Joanny z nowej serii ARGAN OIL, które mam przyjemność stosować od ponad tygodnia i które już od pierwszych chwil spisują się świetnie, a że kosztuję niewiele postanowiłam jak najszybciej się z Wami podzielić tym odkryciem. Mianowicie są to: 
- odżywka z olejkiem arganowym (włosy suche, zniszczone, potrzebujące wyjątkowej pielęgnacji)

- odżywka dwufazowa z olejkiem arganowym.



Odżywka z olejkiem arganowym ma bajeczny zapach, pozostawia włosy niesamowicie miękkie i błyszczące, a do tego wystarczy nałożyć ją na kila minut, by poczuć jak działa. Do tego dochodzi cena (5,50 zł!) i niezły skład (poniżej). Ja mówię jej TAK, bo spełnia większość swoich zadań, natomiast do regeneracji mam inne produkty. Muszę przyznać, że niewiele razy miałam do czynienia z takim fajnym, niechemicznym zapachem.









Odżywka dwufazowa z olejkiem arganowym to super produkt ułatwiający rozczesywanie włosów o równie przyjemnym zapachu. Znów na plus jest cena (5 zł), działanie i fakt, że nie obciąża włosów. Bardzo lubię kosmetyki, które sprawiają, że w momencie gdy nie suszę włosów, nie mam matowych napuszonych fal tylko błyszczące, odżywione i ładnie układające się włosy.






Co więcej od tygodnia włosy układają się dzięki tym kosmetykom na tyle dobrze, że mogłam powiedzieć całkowite bye prostownicy (wcześniej MUSIAŁAM wyprostować odrastającą grzywkę, żeby pokazać się ludziom). Choć duża w tym zasługa TANGLE TEEZER, w której dopiero po miesiącu odkryłam prawdziwą włosową przyjaciółkę, a po dwóch miesiącach jestem nią zachwycona.

 buziaki, kittycat

piątek, 1 lutego 2013

Kilka słów o kozieradce. Sesja, sesja i po sesji.

W końcu wracam do świata żywych, przez ostatnie półtorej tygodnia zakopana byłam po uszy w notatkach, prezentacjach, książkach... Z łóżka wychodziłam tylko po coś do jedzenia i po kubek skrzypokrzywy ;p Od dzisiaj mam ferie, lazania robi się w piekarniku, żyć nie umierać ;) Jak na razie dwa egzaminy mam zaliczone, na wyniki z fizjologii i biologii czekam, więc trzymajcie kciuki. Jak Wam idzie sesja czy też przygotowania do matury?
Jakiś czas temu wspominałam o wcieraniu kozieradki w skalp. Pomysł zaczerpnęłam oczywiście z bloga Anwen KLIK. Co ciekawe już w starożytnych Indiach kobiety ją stosowały na wzmocnienie cebulek włosów(taak, egzamin z estetyki ;p).
Od przeszło pół roku nie mogłam poradzić sobie z wypadającymi włosami, po kąpieli wyciągałam całą garść, dobrze że włosy mam falowane, to ubywającej ilości nie było aż tak widać. Kozieradka stała się lekiem na całe zło, wcierałam ją prawie systematycznie(oprócz jednego weekendu, bo zapomniałam wziąć opakowania do domu;)). Pierwsze efekty pojawiły się po ok. półtorej tygodnia, wyciągałam o wiele mniej włosów.  Aktualnie minął prawie miesiąc, jest dużo lepiej, ale mam zamiar dalej ją wcierać, aż osiągnę pożądany efekt.

Jeśli chodzi o zapach...
Kozieradka śmierdzi, nie ma co ukrywać. Zapach niestety utrzymuje się na włosach, więc nakładam ją 2-3 godziny przed myciem głowy. Jeśli niestraszny wam zapach to możecie ją aplikować po umyciu włosów, fajnie odbija je od głowy, daje lekki efekt push up ;p
Łyżkę kozieradki zalewam wrzącą wodą, tak jak na zdjęciu:
Wybaczcie za bałagan w tle ;p
Druga szklanka to łyżeczka kozieradki zalana odrobiną wody, próbowałam ją na trądzik, u mnie się nie sprawdza, podrażnia moją atopową cerę.
Dobra rada, jeśli macie możliwość, przelejcie wywar do buteleczki z atomizerem, to chyba będzie najwygodniejszy sposób aplikacji. Ja maczam palce w szklance, ale nie polecam ;) Nasza wcierka powinna być przechowywana w lodówce, nie dłużej niż tydzień.

Próbowałyście kozieradki? 

wtorek, 8 stycznia 2013

Włosowa aktualizacja ;)

Zima nie jest najlepszą porą roku dla moich włosów, ciągle się puszą. Dodatkowo całkowicie nie chcą się dogadać z wodą w Szczecinie, jak wracam do rodzinnego domu wyglądają o niebo lepiej i się ładnie układają. Za to cera lubi szczecińską wodę, jak widać nie można mieć wszystkiego ;p

Zdjęcie robione w weekend, włosy podcinała mi koleżanka jakiś miesiąc temu, pozbyłam się smętnych ogonków, ale niestety przy tym sporo długości...

Włosy w styczniu:

Dla przypomnienia stan włosów wcześniej:
Różnica w kolorze spowodowana jest tym, że styczniowe zdjęcie robione było w sztucznym świetle ;)

Do aktualnej pielęgnacji włączyłam kozieradkę i olej z orzechów włoskich.


Liczę na to, że kozieradka zahamuje wypadnie włosów, walczę z tym bezskutecznie od jakiegoś czasu... Na razie nie wiele mogę o niej powiedzieć, zaczęłam ją wcierać w skórę głowy 4 dni temu, teraz tylko czekam czy pojawią się efekty, Anwen pisała, że zmniejszone wypadanie widoczne jest już po tygodniu ;) Cena nasionek(moje są zmielone) wynosi w aptece ok. 2 zł, ja płaciłam 2,71 zł. Przed zakupem lojalnie ostrzegam, że śmierdzi kostką rosołową! Nie wiem jak dziewczyny chodzą z tym na co dzień, ja smaruję ok. 3 godziny przed myciem. 


Olej z orzecha włoskiego kupiła mi mama, akurat w domu rodzinnym nie zostawiłam żadnego, a że były święta i dłuższa przerwa... Cena to ok. 8 zł. Po pierwszych trzech użyciach mogę jedynie powiedzieć, że całkiem dobrze się zmywa i zostawia włosy mięciutkie w dotyku ;)

Jeśli macie w pobliżu sklep Aldi, to polecam zajrzeć o 12 stycznia(sobota), do kupienia są pudełka tekturowe w bardzo okazyjnej cenie, na ich stronie macie wszystkie wzory i kolory, jest tam uroczy zestaw w groszki ;)





sobota, 8 grudnia 2012

Odżywka Kyrell

Ostatni tydzień był męczący, trzy kolokwia do napisania- z kosmetologi pielęgnacyjnej, genetyki i biologii. Dwa zaliczone, teraz czekam na wyniki z biologii, więc trzymajcie kciuki ;)
Aktualnie siedzę i odpoczywam w domu, a jak to zwykle bywa nie wzięłam ze sobą ani odżywki, ani szamponu do włosów, gdzieś pranie trzeba było upchać ;p
Do odżywki Kyrell podchodziłam kilka razy i zauważyłam, że moje fale po jej użyciu zamieniały się w kręciołki, nie tak okazałe jak Ewalucji, ale dawały z siebie więcej niż zwykle ;) Początkowo myślałam, że to ich lepszy dzień, ale z mycia na mycie przekonałam się, że to zasługa odżywki.
 Zdecydowanie likwiduje puszenie i wydobywa skręt, więc polecam. Jedyne co mi nie pasuje to zapach- strasznie chemiczny, moja mama czuje tam różę, ale jak dla mnie to chyba jakąś zmutowaną ;p
Odżywkę można dostać w sieci sklepów Aldi, jej cena to około 5 zł, więc wydatek nieduży, można przetestować.
Polecam robienie zdjęć w pidżamie, tuż po kąpieli na dworze ^^

Tutaj macie skład przeanalizowany przez Wizażanki KLIK

Dziewczyny zmotywujcie mnie do kręcenia hula hop, przez dwa pierwsze tygodnie efekty były super, ale potem wkradł się leń i paczki ze słodyczami od rodziców...
Pozdrawiam, elf ;)

niedziela, 18 listopada 2012

Akcja porost!

Zainspirowana notką MINTHAIR również postanowiłam powrócić do swojego małego włosomaniactwa i zapuszczania włosów. 
Moja droga jest dość długa i szło mi naprawdę bardzo dobrze do czasu zakupu nowej prostownicy (około 1,5 miesiąca temu). Szlag trafił odżywione, błyszczące włosy i scalone końcówki. 3 listopada podcięłam minimalnie końcówki i postanowiłam od nowa rozpocząć żmudny proces dbania o włosy tylko i wyłącznie NATURALNYMI środkami.

 Wcześniej próbowałam już :
--> olejowania (olejek migdałowy, kokosowy, rycynowy) - niestety to w moim wypadku koszmar 
--> maseczek (Biovax, Kompres Joanny)
--> wcierki (Capitavit) - właściwie ledwie zaczęłam używać, a mama przypadkiem wylała buteleczkę do ubikacji :P
--> tabletki (Skrzypovita, Vitapil, witaminy)
--> szampony naturalne (Green Pharmacy, Joanna Apteczka Babuni, Joanna Naturia)


(Najbardziej aktualne zdjęcie, aczkolwiek trzeba od tego odjąć jakieś 4-5 cm po ostatnim podcięciu)

a oto MÓJ CEL:




Aby go osiągnąć zaczynam od jutra (19.11) mój całkiem spory program odnowy włosów.
 Oczywiście i tym razem stawiam na NATURALNE KOSMETYKI i METODY, tak więc wśród nich znajdą się m.in:
  • mycie tylko i wyłącznie naturalnymi szamponami (myślę, że wrócę do Szamponu wzmacniającego z Apteczki Babuni)
  • nakładanie maseczek po każdym myciu (Biovax i coś co mi kochane czytelniczki polecicie:))
  • picie herbaty ze Skrzypu (pewnie nie będzie to najmilsze doświadczenie ...)
  • wcierka Jantar codziennie, aż do 31 grudnia!
  • całkowity, definitywny koniec z prostowaniem włosów (warkocze, warkocze, warkocze!)
  • zabezpieczanie końcówek Biosilkiem
Uff, trzymajcie kciuki!

EDIT: 
Moi mili pomocnicy :)





środa, 3 października 2012

15 HAIR PROJECT: punkty 5 i 14


Dziś połączenie fryzur z dzieciństwa z moją włosową historią :)
Małe rude loczki :D








Włosy zapuszczane do I komunii- miałam dobierańca na całą noc, były nieco dłuższe, tylko ręką przygniotłam.


Chyba 1 gimnazjum- zrobiona grzywka, włosy pocieniowane i wyprostowane prostownicą, niestety wywijały mi się tak po 2 godzinach, a ja dalej prostowałam... 

Tu już 3 gimnazjum, odpoczywały od prostownicy tylko w wakacje ;p

Pierwsze włosowe zdjęcia- eksperymenty tylko z olejkiem kokosowym i maską(żółtko jajka, nafta, olejek rycynowy)

Tu początek roku 2012, widać, że coś tam próbuje się kręcić :)

 Włosy wyprostowane w styczniu 2012 r., błagały się o podcięcie 

I zdjęcie, które pojawiło się na blogu, moje aktualne włosy







poniedziałek, 24 września 2012

15 HAIR PROJECT: 1,2 i 4


Żeby nie rozwlekać się na 15 krótkich postów, połączę po 2/3 na raz :) Dzisiaj wezmę się za punkty 1,2 i 4. Punkt 2 i 4 traktuję tak samo, bo włosy, które są wymarzone mnie inspirują ;p

1. Zdjęcie włosów tyłem
To moje naturalne fale, bez żadnej stylizacji, po samodzielnym wyschnięciu. Niestety widać nieszczęsny naturalny efekt ombre.

2. Wymarzone włosy i włosy, które mnie inspirują  
Przepiękny kolor *__*






Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...