Dostałam kilka próśb, by kontynuować post o uczelni na której jestem, czyli PUM-ie. Niektórzy cieszą się jeszcze feriami po sesji, a ja już niestety jutro zacznę drugi tydzień nowego semestru...
W drugim semestrze przedmioty uległy zmianie, została tylko kosmetologia pielęgnacyjna i chemia kosmetyczna.
Zrzut na plan:
Przy okazji możecie zobaczyć jak organizuję sobie plan, by się w nim połapać ;) Na różowo są zaznaczone przedmioty, które będę miała po jakimś czasie, a na żółto to, co zaczęło mi się już teraz. Zwróćcie jednak uwagę na to, że angielski i wf trwają dłużej, bo aż do końca maja. Polecam albo rozpisać sobie plan, czy też zrobić tak jak ja, bo łatwo się pogubić. Nie mamy tak jak inne uczelnie stałego planu.
Jak się czuję po sesji? Jak ją przetrwać?
Kosmetologia miała 4 egzaminy: z genetyki, biologi, fizjologii oraz z estetyki. Trochę niesprawiedliwe, bo fizjoterapia i ratownictwo med. tylko po jednym... Najgorsze było ułożenie ich dzień po dniu, więc był to męczący czas, po mieszkaniu chodziłam jak zombie w czasie sesji ;P
Z genetyką poszło najłatwiej, sporo osób było zwolnionych, wystarczyło mieć średnią 4,5 z obu kolokwiów. Niektóre pytania powtarzały się właśnie z nich.
Biologia była postrachem wielu dziewczyn, miały z nią problemy, ale chodziło tu głównie o kolokwia, gdzie odpowiedzi na pytania były wielokrotnego wyboru... Najbardziej nas przerażała, a wyniki z egzaminów naprawdę były bardzo dobre, nie zdały tylko 4 osoby. Jak widać to, że egzamin był jednokrotnego wyboru, bardzo ułatwiło sprawę ;)
Fizjologia nie była najłatwiejsza. Tutaj na egzaminie również był test, a odpowiedzi pozornie jednokrotnego wyboru ;P Fizjologii nie zdało trochę więcej dziewczyn, blisko 10. Podobno poprawki nie są trudne ;)Estetykę zdały wszystkie dziewczyny. Od siebie dodam, że warto porobić sobie znajomości ze starszymi rocznikami.
Nie dajmy się zwariować z sesją, wszystko da się zdać bez większych problemów, wystarczy mieć dobre notatki i pouczyć się trochę przed. Ważna jest też współpraca rocznika, bo wiadomo, że niektórzy mają jakieś przykładowe pytania, testy, notatki.
Co z tą chemią?
Przed pójściem na uczelnię też się bałam najbardziej chemii i właśnie jak dziewczyny się pytają o wrażenia, ciągle pada pytanie o chemię. Nie wiem jeszcze jak będzie z egzaminem z chemii kosmetycznej, ale póki co wszystkie dziewczyny zdają wejściówki i sprawozdania. Jeśli ktoś nie zaliczy wejściówki, profesorowie nie robią problemów i można łatwo poprawić. Ujmę to tak, ja nie jestem geniuszem z tego przedmiotu, prawie go nie rozumiem, a nie musiałam poprawiać póki co niczego.
Jeśli chodzi o ćwiczenia z chemii kosmetycznej, to są o niebo ciekawsze niż z chemii ogólnej. Robiliśmy toniki, soli do kąpieli, ałun, zasypki, depilator(naprawdę bardzo dobrze działa!). Wiem, że przed nami robienie mydła, jakiś kremów i balsamów.
Kilka słów o kosmetologii pielęgnacyjnej...
Nie ukrywam, że ćwiczeń mogłoby być więcej, ale naprawdę nie jest źle, wystarczy by się czegoś nauczyć, potem trzeba tylko maltretować rodzinę i koleżanki ;D W drugim semestrze będziemy miały kontynuację masażu oraz manicure i pedicure. Z niecierpliwością czekam na te zajęcia ;)
Nie chcę się za bardzo rozpisywać, bo wtedy nikt tego nie przeczyta do końca ;p Jeśli macie jakieś pytania i sugestie-śmiało piszcie, wtedy opublikuję następną część ;)





