Wyobraźcie sobie, że jest niedziela, wasz dzień domowego SPA, myślicie o zrobieniu paznokci, gorącej kąpieli i maseczkach na twarz... No właśnie maseczki, dbają o naszą skórę, a nie wymagają dużo czasu. Jedynym mankamentem jest ich nakładanie. Osobiście nienawidzę, gdy zielona spirulina włazi mi pod paznokcie, to na pewno nie jest relaksujące ;) Z pomocą przyszedł mi niżej pokazany pędzelek. Jego koszt nie był wysoki, bo tylko 12 zł, a jest dobrej jakości i świetnie nim się nakłada maseczki. Co najważniejsze nie ma problemu z domyciem go po glinkach, algach i innych cudach!
I na koniec taka sweet focia ze spiruliną na twarzy ^^
Wybaczcie za tak lakoniczny post, ale muszę się pakować. Tak to jest jak zmienia się mieszkanie w pośpiechu ;)
Pozdrawiam serdecznie, elf