Zima nie jest najlepszą porą roku dla moich włosów, ciągle się puszą. Dodatkowo całkowicie nie chcą się dogadać z wodą w Szczecinie, jak wracam do rodzinnego domu wyglądają o niebo lepiej i się ładnie układają. Za to cera lubi szczecińską wodę, jak widać nie można mieć wszystkiego ;p
Zdjęcie robione w weekend, włosy podcinała mi koleżanka jakiś miesiąc temu, pozbyłam się smętnych ogonków, ale niestety przy tym sporo długości...
Włosy w styczniu:
Dla przypomnienia stan włosów wcześniej:
Różnica w kolorze spowodowana jest tym, że styczniowe zdjęcie robione było w sztucznym świetle ;)
Do aktualnej pielęgnacji włączyłam kozieradkę i olej z orzechów włoskich.
Liczę na to, że kozieradka zahamuje wypadnie włosów, walczę z tym bezskutecznie od jakiegoś czasu... Na razie nie wiele mogę o niej powiedzieć, zaczęłam ją wcierać w skórę głowy 4 dni temu, teraz tylko czekam czy pojawią się efekty, Anwen pisała, że zmniejszone wypadanie widoczne jest już po tygodniu ;) Cena nasionek(moje są zmielone) wynosi w aptece ok. 2 zł, ja płaciłam 2,71 zł. Przed zakupem lojalnie ostrzegam, że śmierdzi kostką rosołową! Nie wiem jak dziewczyny chodzą z tym na co dzień, ja smaruję ok. 3 godziny przed myciem.
Olej z orzecha włoskiego kupiła mi mama, akurat w domu rodzinnym nie zostawiłam żadnego, a że były święta i dłuższa przerwa... Cena to ok. 8 zł. Po pierwszych trzech użyciach mogę jedynie powiedzieć, że całkiem dobrze się zmywa i zostawia włosy mięciutkie w dotyku ;)
Jeśli macie w pobliżu sklep Aldi, to polecam zajrzeć o 12 stycznia(sobota), do kupienia są pudełka tekturowe w bardzo okazyjnej cenie, na ich stronie macie wszystkie wzory i kolory, jest tam uroczy zestaw w groszki ;)