poniedziałek, 11 lutego 2013

w telegraficznym skrócie!

Witam wszystkich kochanych Czytelników i przepraszam za tak długą przerwę :) 
Korzystałam z pierwszego 'posesyjnego' tygodnia ferii, a mam ich przed sobą jeszcze dwa, zatem posty będą się pojawiać regularnie - O B I E C U J Ę!
Tymczasem mam dla Was dwa mixy zdjęć, dzięki którym w skrócie powiem Wam co planuje w najbliższym czasie, jak spędziłam ostatni tydzień i jakie mam sposoby na relaks.


1.Widok  na piękne polskie góry :) (Bukowina Tatrz.)
2. Pola Szymoszkowa - tutaj szusowaliśmy na nartach i desce. 
Z czystym sumieniem mogę polecić dla początkujących (mniej więcej 10 minut od Krupówek, na nogach ok 20 minut; sprzęt można wypożyczać na miejscu :) )
3. Kolejny piękny widok z okna pensjonatu.
4 i 5. Zdjęcie z Osiołkiem (?). To chyba jedyne moje zdjęcie ze śniegiem i choinką tej zimy :P
6. Mordeczki :) 
7. Śnieg, śnieg, śnieg! W zachodniopomorskim nie widzieliśmy takiego białego puchu do pasa od baaaardzo dawna, stąd niepohamowana radość!
8. Karczma ''Stek Chałupa'' w samym sercu Krupówek. Jedzenie było przepyszne, klimat niesamowity, a i ceny całkiem pozytywnie nas zaskoczyły :)

Poniżej inny miks :)


1. Niesamowicie pyszne czekolady Milka, a w dodatku w promocji za 2,44 zł (Lidl). Mmm..
2. Zeszyty na nowy semestr (również LIDL). Jak na nie patrzę, to aż chce mi się iść na uczelnie (oczywiście za minimum 2 tygodnie). Tym bardziej, że w bardzo realnych planach (o których na 100% będę wiedziała jutro) mam rozpoczęcie drugiego kierunku, a także udział w kursie Wizażu.
3. Książki, ach tu akurat wyłowione z działu nowości Biblioteki Miejskiej, a w księgarni czekają na odbiór kolejne pozycje.
4. Gazetki i to cała sterta, na odmóżdżenie po sesji.

Za 2 tygodnie na moich włosach zagości Loreal Ombre Wild, dlatego teraz jestem w trakcie intensywnej kuracji nawilżającej włosy, o której efektach poinformuję Was wkrótce.

Ściskam serdecznie!
kittycat

piątek, 1 lutego 2013

Kilka słów o kozieradce. Sesja, sesja i po sesji.

W końcu wracam do świata żywych, przez ostatnie półtorej tygodnia zakopana byłam po uszy w notatkach, prezentacjach, książkach... Z łóżka wychodziłam tylko po coś do jedzenia i po kubek skrzypokrzywy ;p Od dzisiaj mam ferie, lazania robi się w piekarniku, żyć nie umierać ;) Jak na razie dwa egzaminy mam zaliczone, na wyniki z fizjologii i biologii czekam, więc trzymajcie kciuki. Jak Wam idzie sesja czy też przygotowania do matury?
Jakiś czas temu wspominałam o wcieraniu kozieradki w skalp. Pomysł zaczerpnęłam oczywiście z bloga Anwen KLIK. Co ciekawe już w starożytnych Indiach kobiety ją stosowały na wzmocnienie cebulek włosów(taak, egzamin z estetyki ;p).
Od przeszło pół roku nie mogłam poradzić sobie z wypadającymi włosami, po kąpieli wyciągałam całą garść, dobrze że włosy mam falowane, to ubywającej ilości nie było aż tak widać. Kozieradka stała się lekiem na całe zło, wcierałam ją prawie systematycznie(oprócz jednego weekendu, bo zapomniałam wziąć opakowania do domu;)). Pierwsze efekty pojawiły się po ok. półtorej tygodnia, wyciągałam o wiele mniej włosów.  Aktualnie minął prawie miesiąc, jest dużo lepiej, ale mam zamiar dalej ją wcierać, aż osiągnę pożądany efekt.

Jeśli chodzi o zapach...
Kozieradka śmierdzi, nie ma co ukrywać. Zapach niestety utrzymuje się na włosach, więc nakładam ją 2-3 godziny przed myciem głowy. Jeśli niestraszny wam zapach to możecie ją aplikować po umyciu włosów, fajnie odbija je od głowy, daje lekki efekt push up ;p
Łyżkę kozieradki zalewam wrzącą wodą, tak jak na zdjęciu:
Wybaczcie za bałagan w tle ;p
Druga szklanka to łyżeczka kozieradki zalana odrobiną wody, próbowałam ją na trądzik, u mnie się nie sprawdza, podrażnia moją atopową cerę.
Dobra rada, jeśli macie możliwość, przelejcie wywar do buteleczki z atomizerem, to chyba będzie najwygodniejszy sposób aplikacji. Ja maczam palce w szklance, ale nie polecam ;) Nasza wcierka powinna być przechowywana w lodówce, nie dłużej niż tydzień.

Próbowałyście kozieradki? 

piątek, 25 stycznia 2013

SLS vs. natura

Witajcie :) styczeń nie służy blogerkom - zaliczenie goniące zaliczenie, nadchodzące po weekendzie egzaminy to jakaś niekończąca się historia. Na szczęście z szafki patrzą na mnie bilety PKP do Bukowiny i mordka sama się cieszy! 

Do rzeczy. Chciałabym podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami odnośnie pielęgnacji włosów. Mniej więcej 3 tygodnie temu zafarbowałam włosy (odświeżyłam kolor) i powróciłam do stosowania szamponów z SLS (dokładniej Nivea Repair). 
Zauważyłam kilka istotnych różnic, z których dwie niestety przemawiają na korzyść SLS. 
Po pierwsze: kolor. Podczas stosowania naturalnych kosmetyków do włosów moje włosy są wielokolorowe, rudo-miedziano-brązowo-czarne i odkąd pamiętam to mnie najbardziej drażni. Farba wypłukuje się niejednolicie, włosy bardzo szybko odrastają, co tworzy bardzo nieestetyczne odrosty i refleksy.
Po drugie: struktura. Nivea + Tangle Teezer (bez suszenia) pozostawia moje włosy wygładzone i błyszczące. Po szamponach i odżywkach naturalnych moje włosy a) kręcą się, ale nie układają b) niezastosowanie odżywki grozi bad hair day c) jedyna rozsądna fryzura to warkocz lub koczek.
Po trzecie: tu na plus dla kosmetyków naturalnych. Włosy po SLSach szybciej się przetłuszczają, niestety muszę myć je praktycznie codziennie. Podczas stosowania kosmetyków naturalnych spokojnie myłam je co 2 dni, czasem 3.
Po czwarte: kosmetyki naturalne i nałożenie wszystkich olejków, maseczek, kompresów itd. wymaga CZASU, a SLS? 3-4 minuty starczą, by włosy były czyste, świeże i pachnące!

Wnioski: Stosowanie 3  miesięcznych kuracji naturalnymi kosmetykami i olejkami jest bardzo wskazane, przyspiesza porost, odżywia od wewnątrz, hamuje wypadanie włosów, ale na dłuższą metę może być uciążliwe...

Jak to wygląda w Waszym wypadku? Macie podobne czy sprzeczne odczucia?
Pozdrawiam! :)

czwartek, 17 stycznia 2013

W poszukiwaniu portfela idealnego

Chyba każdy posiada w swojej kolekcji jakiś portfel. Niektórzy preferują duże, inni małe, pojemne czy tylko zwykłe portmonetki... Mój ideał musi mieć kieszonkę zapinaną na zamek z przeznaczeniem na drobne, sporo miejsca na karty, dowód, prawo jazdy i oczywiście na inne szpargały. Nie oszukujmy się, musi też ładnie wyglądać, bo to rzecz, którą używamy codziennie. Aktualnie posiadam dwa portfele-mniejszy i większy, oba zakupione w New Look'u.
 
Koszt tego to 30 zł, więc niewiele, widziałam je jeszcze w białym i czarnym kolorze. Jest całkiem funkcjonalny, sprawdza się, gdy wychodzę gdzieś z małą torebką i potrzebuję tylko kilka drobiazgów ;)




 Ten kosztował po przecenie ok. 50 zł. Ma o wiele większy format, a co za tym idzie dużo przegródek i miejsca na kraty, legitymacje itp.



Kilka propozycji od sieciówek:

Bershka, Stradivarius, New Look, Stradivarius, New Look, Mango x2

A wy jakie lubicie portfele? A może nosicie pieniądze luzem?

P.S. Wybaczcie taki szybki wpis, ale styczeń to okropny czas dla studentów ;<


czwartek, 10 stycznia 2013

Wyprzedaży szał

W tym roku postanowiłam poczekać do II tury wyprzedaży ze swoimi zakupami. 
Tym bardziej, że poza pikowaną wiosenną kurtką (po którą pojechałam o 8 pierwszego dnia wyprzedaży) nie miałam nic konkretnego w planach.
 Dziś leżąc rano w łóżku dostałam sms'a od Kappahl, że na członków klubu czeka dodatkowe 50 % zniżki na towary już przecenione. Od razu wstałam i ruszyłam na łów :D 
Liczba osób w kolejce mnie nie zraziła i udało mi się upolować spodenki do spania za całe 15 zeta (z 39) i naszyjnik, który baaaaardzo mi się podoba za całe 10 zł (z 39,9) :) 
Poza tym czteropaki majtek i skarpet dla brata po 10 zł (co ukazuje ile naprawdę warte są te produkty ..)





Następnie wstąpiłam do Reserved, gdzie również zaczęła się już II tura i kupiłam sobie legginsy ze ,,skórzanymi'' wstawkami, których wcześniejsza cena mnie zraziła (59 bodajże), ale za 29 zł były do przyjęcia.



Sweterek przeceniony z 99 na 39 zł, zdjęcie paskudne, ale światło za oknem też :( w rzeczywistości jest dużoo ładniejszy 

Sowia broszka z filcu za całe 5,90 zł. Były jeszcze czarne, ale po 14,90 zł a poza tym kocham brąz :)

Bluzka z fantastycznego materiału, która pasuje dosłownie do wszystkiego ;) została jedna i jedyna i modliłam się, żeby S nie była za mała .. no i nie była :D


A także pakiet książek z Empiku, Pretty Little Liars. Na ,,po sesji''.


PS. Przepraszam za jakoś zdjęć :)
A jak wasze łowy wyprzedażowe? Coś kupiłyście czy odpuszczacie?
Buziaki!


wtorek, 8 stycznia 2013

Włosowa aktualizacja ;)

Zima nie jest najlepszą porą roku dla moich włosów, ciągle się puszą. Dodatkowo całkowicie nie chcą się dogadać z wodą w Szczecinie, jak wracam do rodzinnego domu wyglądają o niebo lepiej i się ładnie układają. Za to cera lubi szczecińską wodę, jak widać nie można mieć wszystkiego ;p

Zdjęcie robione w weekend, włosy podcinała mi koleżanka jakiś miesiąc temu, pozbyłam się smętnych ogonków, ale niestety przy tym sporo długości...

Włosy w styczniu:

Dla przypomnienia stan włosów wcześniej:
Różnica w kolorze spowodowana jest tym, że styczniowe zdjęcie robione było w sztucznym świetle ;)

Do aktualnej pielęgnacji włączyłam kozieradkę i olej z orzechów włoskich.


Liczę na to, że kozieradka zahamuje wypadnie włosów, walczę z tym bezskutecznie od jakiegoś czasu... Na razie nie wiele mogę o niej powiedzieć, zaczęłam ją wcierać w skórę głowy 4 dni temu, teraz tylko czekam czy pojawią się efekty, Anwen pisała, że zmniejszone wypadanie widoczne jest już po tygodniu ;) Cena nasionek(moje są zmielone) wynosi w aptece ok. 2 zł, ja płaciłam 2,71 zł. Przed zakupem lojalnie ostrzegam, że śmierdzi kostką rosołową! Nie wiem jak dziewczyny chodzą z tym na co dzień, ja smaruję ok. 3 godziny przed myciem. 


Olej z orzecha włoskiego kupiła mi mama, akurat w domu rodzinnym nie zostawiłam żadnego, a że były święta i dłuższa przerwa... Cena to ok. 8 zł. Po pierwszych trzech użyciach mogę jedynie powiedzieć, że całkiem dobrze się zmywa i zostawia włosy mięciutkie w dotyku ;)

Jeśli macie w pobliżu sklep Aldi, to polecam zajrzeć o 12 stycznia(sobota), do kupienia są pudełka tekturowe w bardzo okazyjnej cenie, na ich stronie macie wszystkie wzory i kolory, jest tam uroczy zestaw w groszki ;)





środa, 2 stycznia 2013

Słodko mi ..

Dziś motyw niekosmetyczny, ale zdecydowanie na topie. Osobiście jestem zauroczona wszech obecnie pojawiającymi się babeczkami, ciasteczkami i innymi słodkościami. 
Bez przeciągania ...

Moje skromne zasoby



 Bardzo praktyczny chwytak z Home&You.




Powyższe ozdoby są teraz w Rossmanie za 2,99!


Kubek od mojej kochanej A. Słodki  prawda?



A to już sklepowe, urocze gadżety:


 
Czajniczek z Home&You. 
W promocji za ok. 37 zł



Świąteczne gadżety z Flo Store.

Filiżanka z Home&You
 cena 9,50 zł.

Kubek z Home&You.
Cena ok. 9 zł

Podkładka z Home&You
 cena 6,50 zł.

Pojemniki (np. na cukier) z Home&You
Ceny nie będę zgadywać :) ale na pewno SALE.

Uroczy zegar, również Home&You
Cena 19,50 zł.

Babeczka do kąpieli.
Dostępna TU.

Błyszczyk.
Dostępny TU.

Przepiękny stojak na ręczniki papierowe.
Dostępny TU (pan ma więcej takich uroczych gadżetów).

Skarbonka. Sprytna ;-)

Kokosowy krem do rąk (są inne).
 Dostępny TU.


Osobiście kupiłabym większość z powyższych :P
Co sądzicie o tym motywie? 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...